Szpitalowi w Barczewie grozi zamknięcie

0
281

W Barczewie starosta Andrzej Abako spotkał się z Nielsem Lorijnem – ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym Zakonu Maltańskiego w RP i Jackiem Tarnowskim – I wiceprezydentem Zakonu, by mówić o trudnej sytuacji tutejszego szpitala maltańskiego.

Zbudowany w 1901 roku budynek przy ul. Niepodległości w Barczewie w przeszłości mieścił szpital zakaźny. W 1997 roku szpital został zamknięty. Do 2007 roku budynek stał pusty i popadał w ruinę. W 2010 roku zarząd województwa warmińsko-mazurskiego przekazał obiekt Starostwu Powiatowemu W Olsztynie.

Rozpoczęto prace budowlane, które zakończyły się dwa lata później. Budynek wyposażono w sprzęt niezbędny do leczenia i opieki nad 70. przewlekle chorymi. Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich podpisała też umowę z olsztyńskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia. Dziś nad placówką zebrały się czarne chmury. Grozi jej zamknięcie. NFZ pokrywa tylko koszty leczenia, które w takiej placówce – zdaniem jej dyrekcji – są znikome. Największy koszt to utrzymanie i wyżywienie pacjentów, których podczas pandemicznych obostrzeń ubyło, a na zadłużenie szpitala złożyły się rosnące koszty.

W sprawę ratowania szpitala włączyło się starostwo olsztyńskie.  W Barczewie starosta Andrzej Abako spotkał się z Nielsem Lorijnem – ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym Zakonu Maltańskiego w RP i Jackiem Tarnowskim – I wiceprezydentem Zakonu, by mówić o trudnej sytuacji tutejszego szpitala maltańskiego. – Zaplanowane zostały kroki dalszego działania, w tym rozmowy z ministrem zdrowia i szefem Narodowego Funduszu Zdrowia, ponieważ możliwości rozwiązania problemu na szczeblu wojewódzkim zostały już wyczerpane. Potrzebne są rozwiązania systemowe – podkreślają przedstawiciele starostwa.

BRAK KOMENTARZY