Brak aktywności może doprowadzić do gorszych tragedii niż pandemia-Jacek Wiśniowski o walce z wirusem w Lidzbarku Warmińskim

0
452
Lidzbark Warmiński bez zakażeń koronawirusem

W Gminie Miejskiej Lidzbark Warmiński walka z pandemią przynosi zaskakująco dobre rezultaty. Dotychczas nie odnotowano na jej terenie żadnego zakażenia koronawirusem. Z Jackiem Wiśniowskim Burmistrzem Lidzbarka Warmińskiego rozmawiamy o działaniach podejmowanych przez samorząd i zagrożeniach dla funkcjonowania samorządu oraz jego mieszkańców.

– Cały świat zadaje sobie pytanie, jak uniknąć zakażenia i zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa COVID-19. W Lidzbarku jak dotychczas udaje się uniknąć zarażenia wirusem?

– Rzeczywiście, nie mamy osób zakażonych ani w powiecie, ani w mieście. Kilkanaście osób było skierowanych na kwarantannę, ale spowodowane to było głównie obowiązującymi środkami ostrożności wobec osób, które przyjechały z zagranicy.

– Jakie były pierwsze działania lidzbarskiego samorządu w sytuacji, gdy okazało się, że pandemia koronawirusa, to nie żarty, a poważne, ogólnoświatowe zagrożenie?

Jacek Wiśniowski Burmistrz Lidzbarka Warmińskiego

– Natychmiast nastąpiła zmiana organizacji pracy w urzędzie. Został też zwołany sztab kryzysowy.  Wszyscy pracownicy zostali zaopatrzeni w środki dezynfekujące.   Powstał też od razu program działań na wypadek epidemii.

– Które z działań, opracowanych przez lidzbarski samorząd  skierowanych do mieszkańców uważa Pan za najbardziej istotne i przynoszące oczekiwany skutek w zapobieżeniu pandemii na terenie miasta?

– Przede wszystkim te, które na samym początku wyeliminowały możliwość skupiania się większej liczby mieszkańców w jednym miejscu. Zamykaliśmy przestrzenie publiczne, na różne sposoby informowaliśmy mieszkańców, jak się zabezpieczyć przed zakażeniem. To były podstawowe działania. Od samego początku zaczęliśmy zaopatrywać się w najpotrzebniejsze środki ochrony osobistej– maseczki, rękawiczki i środki dezynfekujące, z czym mieliśmy dość duże trudności. Zabezpieczyliśmy przede wszystkim  pracowników MOPS-u,  Straży Miejskiej, policjantów i osoby, angażujące się w pomoc innym.

Strażnicy nie tylko kontrolowali ulice, ale udzielali też informacji np. o obowiązujących przepisach.

– Korzystaliśmy z miejskich megafonów, zamontowanych na samochodach Straży Miejskiej. Już wcześniej, przed ogłoszeniem epidemii,  byliśmy  przeszkoleni do wysyłania wspólnych patroli z Policją. Myślę, że to też pomogło nam w organizacji zabezpieczenia mieszkańców.

– Jak dużą ilość środków ochrony osobistej przekazano mieszkańcom Lidzbarka?

– W tej chwili przekazaliśmy już około 6 tysięcy maseczek i trochę mniejszą ilość rękawiczek. Były one głównie dystrybuowane przez patrole służb i członków Stowarzyszenia Joannitów. Ci ostatni bardzo aktywnie z nami współpracują, głównie poprzez pomoc ludziom starszym i schorowanym w robieniu zakupów. Trzecim źródłem dystrybucji jest Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Ja sam, poruszając się po mieście, dysponuję maseczkami i rozdaję je napotkanym mieszkańcom.

– Mówił Pan o bezpośredniej pomocy  dla mieszkańców, ale szersza pomoc od samorządu popłynęła również do różnych instytucji, w tym placówek ochrony zdrowia.

– Udzieliliśmy pomocy instytucjom oraz stowarzyszeniom,   świadczącym pomoc. Naszemu szpitalowi przekazaliśmy  dotację w wysokości 76 tysięcy złotych, między innymi  na zakup tomografu komputerowego, który pomaga wcześnie wykryć zmiany płucne, także te wywołane przez wirus SARS. Nie zapominamy też o przedsiębiorcach, którzy bardzo ucierpieli na skutek obostrzeń, związanych z epidemią. Już na samym początku przygotowaliśmy projekt uchwały, który można nazwać autorskim, ponieważ nigdy dotąd w historii samorządności w Polsce nie mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją. Projekt dotyczy zwolnienia lub częściowego zwolnienia z podatków od nieruchomości, gruntów i budowli, związanych z działalnością gospodarczą. Wzięliśmy pod uwagę szeroko pojętą działalność gospodarczą- handlową, usługową i wytwórczą . Spektrum firm, które mogą skorzystać z tej ulgi jest bardzo duże. Uchwałę podjęto 23 kwietnia na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej. Teraz musimy poczekać, aż zostanie opublikowana przez wojewodę. Za znaczne zmniejszenie przychodów przyjęliśmy minimum 40% obniżenia przychodów firmy w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Poza uchwałą rozpatrujemy indywidualnie każdą  sprawę związaną z opłatą czynszów, ponieważ niektóre lokale  należą do gminy.

– Jak Pan ocenia poziom samodyscypliny mieszkańców w przestrzeganiu zaleceń i zarządzeń władz, związanych z pandemią?

– Uważam, że jest dobry, a nawet bardzo dobry. W Urzędzie Miasta nie spotkaliśmy się z żadnymi narzekaniami, czy skargami, mimo, że siłą rzeczy musieliśmy ograniczyć nasze bezpośrednie kontakty z klientami do telefonicznych i mailowych. Na początku w Urzędzie zostało tylko 30% – 40% pracowników.  Ludzie zdają sobie sprawę, że urzędnicy też boją się o zdrowie swoje i bliskich. Chcę tu jednak z cała mocą podkreślić, że cały czas pracujemy i to bardzo ciężko. Wszystkie zadania własne gminy są realizowane na bieżąco.

 Mieszkańcy Lidzbarka bez żadnego oporu dostosowali się do obowiązujących zarządzeń i zaleceń. Przed sklepami zachowują odpowiedni dystans do siebie nawet wtedy, kiedy kupują późnym wieczorem, są zabezpieczeni maseczkami, co miałem okazję nie raz stwierdzić osobiście. Przede wszystkim, mało osób wychodzi do miasta. Myślę, że zachowanie naszych mieszkańców w dużej mierze wpłynęło na to, że wirus u nas się nie rozprzestrzenia.

A jak wygląda w tej chwili działalność instytucji samorządowych- edukacyjnych, kulturalnych, sportowych?

– Decyzją władz centralnych wszystkie te instytucje są zamknięte już od ponad miesiąca. Niektórzy pracownicy poszli na zaległe urlopy. W wielu placówkach wykonywane są wewnętrzne prace remontowe. Bardzo intensywnie w sieci internetowej pracuje Lidzbarski Dom Kultury. Niestety, będziemy musieli poszukać oszczędności w funkcjonowaniu tych placówek. Mówiłem o stratach przedsiębiorców, ale niezwykle wysokie ubytki w dochodach własnych mają i  będą miały także  instytucje samorządowe. Jeżeli chodzi o edukację, już  wcześniej przekazaliśmy szkołom wiele sztuk sprzętu elektronicznego, który pozyskaliśmy  z różnych dotacji  zewnętrznych, np. z programów unijnych. W związku z przejściem szkół na nauczanie zdalne, napisaliśmy wniosek o pomoc rządową i przekazanie nam dodatkowych komputerów. Dostaliśmy 26 laptopów, które zostały wypożyczone uczniom, nieposiadającym sprzętu. Myślę, że zabezpieczenie w sprzęt naszych placówek oświatowych jest na dość wysokim poziomie.

– Czy z powodu pandemii wstrzymano, ważne dla Lidzbarka inwestycje, związane chociażby z projektem uzdrowiska?

– Nie. Każda inwestycja, realizowana u nas, jest szansą na to, że w miarę szybko i sprawnie „podniesiemy się z kolan” po okresie spowolnienia rozwoju gospodarczego. Będziemy mieli wszyscy problemy finansowe, ale inwestycje, które prowadzimy i  planujemy prowadzić, są dotowane  w większości ze środków zewnętrznych. Dotacje zewnętrzne, zasilone środkami własnymi, dają nam dużą gwarancję na to, że po okresie epidemii podniesiemy dość szybko lokalną gospodarkę. Lokalni przedsiębiorcy będą mogli startować do ogłaszanych przez miasto przetargów. Dlatego nie zrezygnowaliśmy z żadnej inwestycji. Obecnie mamy zaangażowanych ok. 24 milionów złotych, z czego 15 milionów pozyskaliśmy ze środków zewnętrznych. Inwestycje prowadzone są przez firmy lokalne, które wygrały przetargi. Utrzymują nie tylko siebie, ale także wielu pracowników z naszego miasta i okolic.

Wspomniał Pan o pewnych zagrożeniach dla stabilności działania samorządów w sferze finansowej. Jakie mogą być konsekwencje tej sytuacji?

– Najważniejszą kwestią jest oczywiście budżet. Dokonałem już analizy spodziewanych strat w dochodach własnych. Jako miasto, mamy 36 milionów dochodów własnych, wynikających z podatków. Istnieje prawdopodobieństwo, że strata może wynieść  nawet do 5 milionów złotych. Wpłynie to niewątpliwie bardzo mocno na możliwości inwestycyjne, ale też i utrzymania miasta. Podjęliśmy od razu działania, zmierzające do tzw. optymalizacji kosztów. Jesteśmy  po weryfikacji  budżetów wszystkich jednostek budżetowych i Urzędu Miasta. Niestety, będziemy musieli dokonywać zwolnień. W miejsce pracowników, odchodzących na emerytury, nie będziemy zatrudniać nowych, a ich zadania rozdysponujemy pomiędzy innych pracowników. Będziemy też starali się zmniejszyć koszty utrzymania w jednostkach budżetowych poprzez wyłączanie ogrzewania lub  ograniczenie zużycia prądu. W czasie, kiedy nie można było korzystać z zamkniętych przestrzeni publicznych, wyłączaliśmy punktowo prąd. Wszędzie szukamy oszczędności, żeby zachować płynność finansową. Najtrudniejszym okresem będą dla nas najbliższe miesiące, ponieważ już nastąpił spadek udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych, co jest głównym źródłem utrzymania naszego miasta w każdym  miesiącu. Biorąc pod uwagę, że ten spadek będzie jeszcze większy w tym i następnym miesiącu, a do tego jeszcze dojdą odroczenia od podatków lokalnych i utrata pewnych profitów finansowych, obawiamy się, że może dojść do sytuacji, w której za miesiąc albo dwa nie będzie stać nas na wynagrodzenia dla pracowników. Jest to obecnie największy problem włodarzy, bo pod względem organizacyjnym damy sobie radę. Samorządy zawsze musiały się wykazywać dużą elastycznością i kreatywnością. Jedyną rzeczą, na którą nie będą teraz miały większego wpływu są finanse. Dodatkową trudność stanowi fakt, że w wielu przypadkach samorząd jest najważniejszym inwestorem na swoim terenie. Na razie, jako samorządy, nie mamy wsparcia od państwa, ale bardzo na nie liczymy. Oczekujemy, że w końcu będziemy mieć udział w dochodach od podatku VAT, a jest to główny składnik dochodowy budżetu państwa. Rozumiem, że państwo też ma ciężko, bo wszyscy zmagamy się z trudnościami i musimy się wykazać dużą wyrozumiałością. Na pewno na podniesienie się z gospodarczego upadku wpłynie to, czy okażemy się patriotami i będziemy wspierać polskich wytwórców.

– Panie burmistrzu, czy rozważacie państwo uzupełnienie utraconych dochodów kredytem lub sprzedażą obligacji komunalnych, czy w jakiś inny sposób?

– Nie, na dziś nie biorę pod uwagę dodatkowych instrumentów finansowych. Na razie jedynym, ważnym dla mnie rozwiązaniem, jest możliwość optymalizacji kosztów utrzymania miasta poprzez redukcję tych wydatków, z których możemy zrezygnować. Możemy też przesunąć w czasie lub zrezygnować z mniej istotnych inwestycji. Oczekujemy na przyznanie kredytu, który zaciągamy na zaplanowane inwestycje i mamy nadzieję przetrwać dzięki temu kilka miesięcy. Odroczone podatki w końcu wpłyną, mam nadzieję,  do naszej kasy. Gospodarka musi w końcu ruszyć, bo inaczej będzie więcej ofiar stresu i ubóstwa niż wirusa. Myślę, że na całym świecie szefowie państw zdają sobie z tego sprawę. Gdyby zaszła taka potrzeba, będziemy myśleć nad innymi instrumentami finansowymi, ale tylko w sytuacji, kiedy będzie to niezbędnie konieczne. Zawsze jest plan A, B i C.

– Wspomniał Pan o pomocy państwa dla samorządów. Czy, poza tym, co już Pan powiedział, oczekiwałby Pan innych działań władz centralnych wobec samorządów w sferze gospodarczej, prawnej, czy finansowej?

– Właściwie, wiele rzeczy zostało unormowanych poprzez zapisy Tarczy Antykryzysowej. Została na przykład zapisana możliwość dodatkowego zadłużenia się. Jednak najważniejszą pomocą byłoby dopuszczenie samorządów do udziału w podatku VAT. Istnieje też możliwość wprowadzenia tzw. dofinansowania do inwestycji z budżetu państwa, ponieważ są one motorem napędowym gospodarki. Gdyby była możliwość  podniesienia maksymalnego poziomu dofinansowania inwestycji, które są realizowane przy udziale środków europejskich z obecnych 85% do np. 90%, byłby to następny instrument, który dałby nam możliwość wsparcia finansowego budżetu samorządu. Moglibyśmy przesunąć z budżetu na projekty pieniądze, zabezpieczone na wkład własny i przeznaczyć je na bieżące utrzymanie miasta.

– Od czego, Pana zdaniem, będzie zależał sukces  w rozwiązaniu problemów związanych z pandemią?

– Trzeba po prostu żyć i umieć sobie radzić w nowych okolicznościach. Obecnie najważniejsze dla nas powinny być: życie gospodarcze, społeczne i zachowanie zdrowia. Wszystko przemija i to, co teraz się dzieje, też przeminie. Musimy, jako społeczeństwo, zachować dyscyplinę,  ale powinniśmy też, jak najlepiej w tej sytuacji potrafimy, wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Brak aktywności w sferze gospodarczej w dłuższym okresie może doprowadzić do innych tragedii, gorszych niż pandemia. Nie może dojść do całkowitego zamrożenia gospodarki, bo nie damy rady się podnieść przez długie lata. Jest to dla nas okazja do wykazania się umiejętnością zmiany sposobu myślenia i działania w nietypowych okolicznościach.

red

BRAK KOMENTARZY