Dwie mieszkanki Warmii i Mazur straciły ponad 180 tys. zł

0
326
Policja

Oszuści działając na tzw. “legendę”, sprawili, że kobiety przekazały im swoje oszczędności.

Do Komendy Powiatowej Policji w Lidzbarku Warmińskim przyszła kobieta, która padła ofiarą oszustwa. Jak się okazało 41-latka straciła 152 846 zł. Jak działał oszust?

W październiku 2023 roku lidzbarczanka za pośrednictwem jednego z portali społecznościowych poznała mężczyznę, którego imię i nazwisko wskazywało na zagraniczne pochodzenie. Kobieta zaczęła z nim korespondować, wtedy dowiedziała się, że mężczyzna miał być pilotem linii lotniczych, latać po całym świecie.

Rozmówca twierdził, że pochodzi z Kanady. Rozmowy trwały, kobieta zaangażowała się emocjonalnie w znajomość i chciała spotkać się z poznanym w sieci pilotem. I właśnie wtedy oszust zaczął działać. 41-latka otrzymała od niego informację, że musi ona wysłać specjalny wniosek do linii lotniczych, w których pracuje pilot, bo tylko to umożliwi mu przyjazd do Polski.

Wraz z wnioskami przychodziły informacje zwrotne o potrzebie uiszczenia opłat – za samo złożenie wniosku, za badania lekarskie, za inne przekazywane w odpowiedziach czynności, które miały umożliwić przylot pilota do Polski. Finalnie kobieta przekazała oszustom ponad 150 tysięcy złotych. Po pewnym czasie kobieta zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa i postanowiła zgłosić tą sprawę Policji. Policjanci przyjęli od 41-latki zawiadomienie o przestępstwie i przesłuchali kobietę w charakterze świadka.

W środę (24.04.2024 r.) po południu do mieszkanki Stawigudy zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się jako adwokat. Twierdziła, że córka pokrzywdzonej spowodowała wypadek drogowy i może zostać aresztowana. Jedyną możliwością, aby uratować córkę od pójścia za kratki miała być szybko wpłacona możliwie najwyższa kaucja.

Dzwoniąca kobieta wykorzystała emocje pokrzywdzonej, wywierała na nią presję psychologiczną, twierdziła, że trzeba działać szybko, póki jest szansa na uniknięcie aresztowania. Pokrzywdzona pod presją rozmówcy zebrała wszystkie pieniądze, które miała w swoim domu, w różnych walutach i nominałach. Pod pozorem pomocy w szybkim załatwieniu sprawy rozmówczyni  zaproponowała pokrzywdzonej, że pieniądze na kaucję osobiście odbierze jej współpracownik. W rezultacie kobieta przekazała oszustom niemal 30 tys. złotych.

Oszustwa dokonywane na tak zwaną „legendę” mogą różnić się od siebie wymyśloną przez sprawców historią. Osoba dzwoniąca do pokrzywdzonego może podawać się za członka jej rodziny, który miał zostać zatrzymany po spowodowaniu wypadku, za policjanta, prokuratora lub pracownika banku twierdzącego, że zgromadzona na koncie pieniądze są zagrożone.

BRAK KOMENTARZY