Z przodu wizji, czyli jak radny w telewizji publicznej burmistrza atakował

0
5785
Stare kamieniczki w nowej odsłonie nabrały bajkowego wyglądu

 „W tyle wizji” to popularny program satyryczno-publicystyczny, emitowany codziennie wieczorem na antenie TVP Info. Formuła programu polega na humorystycznym komentowaniu przez dziennikarzy i satyryków bieżących wydarzeń w Polsce i na świecie, publikowaniu wpisów telewidzów na Twitterze oraz odbieraniu od nich telefonów. W minionym tygodniu rozmowa dotyczyła projektu wprowadzenia dwukadencyjności urzędu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Do studia dodzwonił się jeden z  dobromiejskich radnych, Jarosław Kowalski, który wysunął publicznie oskarżenia wobec, pełniącego od kilku kadencji urząd burmistrza Dobrego Miasta, Stanisława Trzaskowskiego. W związku z tym, że mogli je poznać mieszkańcy całej Polski, poprosiliśmy burmistrza o odniesienie się do postawionych przez radnego na wizji zarzutów.

-Radny Jarosław Kowalski, rozpoczynając rozmowę,  przedstawił się publicznie z imienia i nazwiska. Można zatem domniemywać, że swoje informacje i opinie uważa za niepodważalne.

Tak, ale nie powiedział, że sam trzykrotnie kandydował na urząd burmistrza i za każdym razem, mniej lub bardziej sromotnie, przegrywał.   Jeżeli dorzucimy do tego przegrane w konkursach  na dyrektora szkoły podstawowej, czy liceum ogólnokształcącego, to motywy takich oskarżeń są bardziej czytelne.

– Na początku rozmowy radny wygłosił opinię, że scena polityczna w Dobrym Mieście jest zabetonowana, ponieważ w spółkach miejskich pracują ludzie powiązani z Panem. W ich interesie  leży Pana wygrana, bo dzięki temu oni i całe rodziny mają zapewnione miejsca pracy.

Mam przed sobą oświadczenia prezesów spółek. Przypominam, że spółki te zostały  utworzone w latach 2000-2002, czyli w czasie, kiedy nie byłem burmistrzem i to nie ja powoływałem ich prezesów. Z oświadczeń wynika, że tylko w dwóch spółkach pracują osoby bliskie- w jednej  żona, w drugiej – syn prezesa. Ważne jest to, że zostali zatrudnieni, zanim stanowiska prezesów objęli:  w pierwszym przypadku – mąż, a w drugim – ojciec.

– W Centrum Kulturalno- Bibliotecznym pracuje osoba należąca do Pana rodziny.

– Nie jest żadną tajemnicą, że w CKB pracuje moja synowa. Było to bardzo dobitnie omawiane na sesji Rady Miejskiej.  Nowy dyrektor, nie znając realiów Dobrego Miasta, awansował ją na stanowisko kierownicze. Była to całkowicie samodzielna decyzja dyrektora, który niechcący zrobił mi „niedźwiedzią przysługę”. Synowa, kiedy dowiedziała się o awanturach z tego powodu, była gotowa złożyć rezygnację. Prawdę mówiąc, to ja odwiodłem ją od tego kroku, bo, mówiąc kolokwialnie, mleko i tak już się rozlało. Cokolwiek zrobiłbym w tej sytuacji, byłbym ostro atakowany. Ona zresztą też. Zapewniam Pana, że dyrektor Andrzej Fabisiak nie musiał i nie zabiega o moją przychylność. To ja uważałem, że zatrudnienie pana Andrzeja Fabisiaka na stanowisku dyrektora CKB będzie ze wszech miar korzystne dla Dobrego Miasta. I nadal tak uważam.

Dobromiejskie kamieniczki żyją własnym życiem jak za dawnych lat dzięki rzemieślnikom

– Na wizji pojawił się też ostro sformułowany zarzut przez radnego, że umarza Pan, jako burmistrz, podatki.

– Na podstawie art.67a Ordynacji podatkowej każdy wójt, burmistrz i prezydent, jako organ podatkowy, może na wniosek podatnika umorzyć zaległości podatkowe. Wniosek o umorzenie musi być uzasadniony ważnym interesem publicznym lub dobrem podatnika. Nie muszę chyba tłumaczyć, że np. bankructwo firmy jest niezwykle niekorzystne dla gminy. Umorzenie podatku jest czasem jedynym możliwym narzędziem ratowania upadającego zakładu. Dotyczy to także rolników. W ostatnich latach, często występujące anomalie pogodowe, spowodowały wielkie straty w uprawach rolnych. Z tego powodu w  2016 roku minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel  informował rolników o możliwości uzyskania od wójtów i burmistrzów  pomocy w formie umorzenia podatków.   W tym miejscu mała refleksja- nie dziwi mnie, że dzwoniący radny przedstawia to uprawnienie burmistrza jako sensację, bo ma w tym swój egoistyczny, nieuczciwy cel. Zaskakuje mnie natomiast fakt, że  prowadzący program  byli tym zapisem prawa tak bardzo zaskoczeni i jeszcze komentowali to w dość prymitywny sposób. Ich rolą powinna być również edukacja społeczeństwa.

– Zarzut radnego dotyczył jednak umorzeń podatków po 100, 200, 300 tysięcy złotych i to w roku wyborczym.

– Radny przedstawił to w taki sposób, jakobym umarzał podatki w tej wysokości poszczególnym wyborcom w zamian za ich poparcie w wyborach.  Jeżeli taki był cel jego wypowiedzi  to posłużył się zwyczajnym, ohydnym kłamstwem. Może tak sugerować jedynie człowiek podły, bez honoru, po prostu bezradny, dla którego cel uświęca środki. Kłamstwo to można łatwo zdemaskować. Informacje o wysokości umorzonych podatków w danym roku i imienny wykaz podatników, którzy uzyskali umorzenie, podawane są do publicznej wiadomości.  Informację o decyzjach w sprawie umorzeń  przedstawiam wszystkim radnym także na sesjach Rady Miejskiej. Łatwo więc można sprawdzić, że nigdy żaden mieszkaniec, w żadnym roku wyborczym, nie uzyskał umorzenia tak wysokich kwot, jakie podał radny w programie telewizyjnym. W ostatnich dziesięciu latach średnia roczna kwota wszystkich umorzeń nie przekroczyła 100 tys. złotych, a przecież w tym czasie były  znaczące umorzenia np.  dla naszego szpitala i  Zespołu Obsługi Ekonomiczno-Administracyjnej Szkół. Niedawno w naszym urzędzie odbyła się kompleksowa kontrola, przeprowadzona przez Regionalną Izbę Obrachunkową, która badała gospodarkę finansową gminy. Nie wykazała żadnych nieprawidłowości, również w temacie umorzeń podatkowych.

– Poważnie brzmiały też zarzuty o marnotrawieniu środków unijnych, na przykład  na remont  Stodoły Kultury, czy kamieniczek na Przedmurzu.

– Za te remonty otrzymaliśmy nagrodę ministra kultury, a ja zostałem wyróżniony odznaką tegoż ministra „Za opiekę nad zabytkami”. Autor wypowiedzi o kamieniczkach swego czasu proponował ich wyburzenie. Wyburzać zabytki? Uważam, że nadal za mało pieniędzy przeznaczamy na ich ratowanie. Co do Stodoły Kultury- dzięki temu projektowi wyremontowaliśmy dwie uliczki, wybudowaliśmy duży parking w okolicach cmentarza, stadionu, szpitala i przychodni zdrowia. Dawna stodoła jest miejscem imprez kulturalnych, a jej artystyczny klimat jest doceniany przez artystów i gości. Muszę przy okazji wyjaśnić zasady korzystania z funduszy unijnych, bo wciąż są one mało znane. Unijne pieniądze są przydzielane na ściśle określone działania, np. ochronę zabytków, budowę świetlic wiejskich, zakup wozów strażackich, remonty ulic itp. Można nie stawać do konkursu i nie zgłaszać wniosków o unijne dofinansowanie. Jeżeli jednak takie się uzyska, pieniądze można przeznaczyć tylko i wyłącznie na cel określony w danym  konkursie. I sprawa najważniejsza- żadne kamieniczki , żadna stodoła, żadna ulica nie mogłyby być wybudowane, czy wyremontowane  bez zgody radnych, wyrażanej w głosowaniu. W programie padł też nieprawdziwy zarzut, że z funduszy unijnych dofinansowuję imprezy kulturalne. To kolejna bzdura. Gdyby była taka możliwość, pewnie sięgnąłbym po takie środki.

Franciszek Siteń jest mistrzem w swoim fachu. Pokazy wypieków pieczywa zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem

– Wybudował Pan przejście dla…. krów?

– To już można rozpatrywać jedynie w kategoriach głupoty autora tej wypowiedzi. Ale, co się dziwić? Ktoś, kto robi awantury, bo nie widzi różnicy między znakiem drogowym oznaczającym ograniczenie prędkości, a znakiem oznaczającym strefę ograniczonej prędkości, może być w zasadzie usprawiedliwiony.

– Jakby Pan podsumował wypowiedź radnego  Kowalskiego, która rozeszła się przecież po całej Polsce. Bardzo wielu widzów odnosiło się do niej w swoich wpisach na twitterze podczas programu.

– Proszę zwrócić uwagę na sposób tych wypowiedzi. Ot, tak sobie rzucane zdania, w zasadzie będące ogólnymi refleksjami, ilustrowanymi zmyślonymi przykładami i  szokującymi liczbami. Mam wrażenie, że są to refleksje człowieka sfrustrowanego,  ale za to uparcie uprawiającego sztukę manipulacji, socjotechniki i populizmu najwyższej klasy. Zastanawiam się, jak spuentować takie zachowanie? Z różnych względów pasowałoby do autora tych bzdur powiedzonko, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale mam wrażenie, że  radny ten  hołduje raczej zasadzie, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Tyle, że autorem tej maksymy był Goebbels. Rację miał jeden z radnych, który podczas ostatniej sesji publicznie ocenił „wystąpienie” tego radnego, jako obrażające wszystkich mieszkańców Dobrego Miasta, nie tylko moich wyborców.  Cała gmina  została postawiona w bardzo złym świetle. W eter poszły nieprawdziwe informacje. Czyżby nastał czas kampanii wyborczej i do naszej gminy zawitała „wielka polityka”?

Dariusz Gołębiowski

BRAK KOMENTARZY