Gmina Olsztyn przegrała proces o wysokość dotacji dla przedszkola

0
119

Gmina Olsztyn źle naliczała wysokość dotacji oświatowych wypłacanych niepublicznemu przedszkolu „Szesnastka” w Olsztynie – stwierdził sąd i nakazał miastu wypłatę blisko 2 mln zł. To pierwszy taki wyrok w Olsztynie, ale w ślady tego przedszkola idą kolejne placówki – ustaliła PAP.

Przedszkole „Szesnastka” mieści się w olsztyńskiej dzielnicy Zatorze, uczy się w nim 200 malców. Przedszkole przez lata działało jako miejskie, od 2007 roku zostało przekształcone w przedszkole niepubliczne. „Od samego początku istnienia placówki jako niepublicznej zgłaszałam, że moim zdaniem dotacje oświatowe wypłacane przez miasto są źle naliczane, nie uwzględniano wszystkich kosztów. Nikt mnie nie słuchał” – powiedziała PAP prowadząca przedszkola Jolanta Jastrzębska. Dodała, że wielokrotnie próbowała z miastem załatwiać sprawę dotacji polubownie, ale ponieważ było to bezskuteczne, na koniec 2017 r. złożyła w olsztyńskim Sądzie Okręgowym pozew o uzupełnienie kwoty dotacji. W sumie – nieco ponad 2 mln zł.

Jastrzębska wyjaśniła, że błąd ratusza w naliczaniu dotacji oświatowej polegał na tym, że nie uwzględniano niektórych kosztów prowadzenia placówki, m.in. szkoleń kadry. „Miesięcznie w latach 2008-15, bo za takie lata pozwałam miasto, dostawałam o 100-150 zł za mało na każde dziecko w przedszkolu” – powiedziała PAP prowadząca „Szesnastkę”.

Rzecznik prasowa olsztyńskiego Urzędu Miasta Marta Bartoszewicz poinformowała PAP, że sposób naliczenia podstawowej kwoty dotacji dla przedszkoli był zgodny z ówczesną wiedzą urzędników, wynikającą z interpretacji przepisów, jaką otrzymali z Regionalnej Izby Obrachunkowej. Ratusz wnosił o oddalenie pozwu.

Biuro prasowe Sądu Okręgowego w Olsztynie poinformowało PAP, że w trakcie procesu sąd powołał w tej sprawie biegłego, który niemal w całości potwierdził roszczenia Jastrzębskiej. Wyliczenia biegłego wskazały, że miasto winno wypłacić Jastrzębskiej 1,9 mln zł i tak też orzekł sąd. Wyrok ten zaskarżyło miasto, ale podtrzymał go białostocki Sąd Apelacyjny. Ratusz oprócz uzupełnienia dotacji musiał zapłacić Jastrzębskiej odsetki i koszty sądowe (ponad 600 tys. zł).

Sąd w Olsztynie w pisemnym uzasadnieniu wyroku zwrócił uwagę, że dotacja jest formą ustawowego finansowania obciążającej Gminę działalności oświatowej i w jego ocenie „nie ma jakichkolwiek podstaw, aby ten ciężar jednostronnie i arbitralnie przerzucać na osoby i podmioty, które w ramach prowadzonej przez siebie działalności w tejże działalności oświatowej uczestniczą” – poinformował PAP sąd.

W ślady Jastrzębskiej idą kolejne niepubliczne przedszkola w Olsztynie, w sądzie są już dwa kolejne pozwy dotyczące dotacji.

„W grudniu 2019 r wpłynęło kilka wezwań do zapłaty z niepublicznych przedszkoli prowadzonych przez osoby inne niż Jednostki Samorządu Terytorialnego” – poinformowała PAP Bartoszewicz dodając jednocześnie, że w tej chwili miasto nie prowadzi negocjacji z żadnym niepublicznym przedszkolem. Jeśli miasto nie odpowie pozytywnie na wezwania do zapłaty właściciele przedszkoli, którzy je złożyły, prawdopodobnie wystąpią do sądu.

„Nie wiemy ile placówek zamierza wystąpić z podobnym roszczeniem” – przyznała PAP Bartoszewicz.

Problem zaniżania dotacji oświatowych występuje w całym kraju. W Olsztynie omawiana sprawa byłą pierwszą tego typu. Bardzo wiele podobnych procesów toczy się w Zielonej Górze, jedna z placówek w Białej Podlaskiej dzięki procesowi otrzymała ponad 5 mln zł dotacji.

Według obowiązującego prawa rodzice dzieci, którzy z powodu zmniejszonej dotacji płacili zwiększone czesne, nie mają szans na zwrot pieniędzy.

Problem źle naliczanych dotacji oświatowych był wielokrotnie dyskutowany przez Związek Miast Polskich, który pod koniec 2019 roku zlecił nawet opracowanie opinii prawnej, która ma pomóc miastom w sądowych sporach z właścicielami przedszkoli.

Źródło: Serwis Samorządowy PAP

BRAK KOMENTARZY