Związkowcy walczący z prezydentem Olsztyna wyszli na ulicę

0
484
Pikieta i manifestacja – tak wyglądał protest pracowników olsztyńskiego samorządu walczącego o wyższe płace. 
W pikiecie wzięli udział pracownicy Urzędu Miasta w Olsztynie, MOPS Olsztyn, Zespołu Żłobków Miejskich w Olsztynie, oraz DPS Kombatant w Olsztynie.
Udział w niej wzięli także związkowcy zrzeszeni w innych organizacjach – jak Indykpolu, Michelin, MPK i Agrounii – w województwie oraz kraju.
“Jesteśmy kosztem”
Głos zabrali przedstawiciele centrali związkowej OPZZ oraz politycy i posłowie. – Jestem tutaj, bo to jest słuszny protest – mówi poseł Zandberg. Jestem tutaj także dlatego, że Razem konsekwentnie wspiera pracowników samorządowych tu w Olsztynie, którzy biją się o słuszną sprawę, o to by ich wynagrodzeń nie zjadała inflacja stwierdził poseł Lewicy Razem Adrian Zandberg.
Przewodnicząca Związku Zawodowego „Symetria”, Ewa Wyka dodaje: – Swego czasu na sesji rady miasta usłyszałam taką rzecz: my radni otrzymaliśmy duże podwyżki, ale to jest żaden koszt dla budżetu miasta, gdybyśmy chcieli podnieść wynagrodzenia pracowników, to by dopiero kosztowało. My jesteśmy tylko kosztem i robi się wszystko, żeby ten koszt był najniższy, żeby na pracownikach oszczędzać. Tak było przez trzy ostatnie kadencje i tak będzie, skoro w budżecie miasta nie przewiduje się pieniędzy na waloryzację wynagrodzeń pracownika.
Manifestacja na ulicach
Na olsztyński protest przyjechała Barbara Popielarz, wiceprzewodnicząca OPZZ. – Przyjechałam, żeby w imieniu ponad 500 tys. członków związków zawodowych powiedzieć, że wspieramy was. To jest słuszna walka. Pamiętajmy, że niedługo są wybory i czas pana prezydenta dobiega końca. Jeśli nie szanuje się praw pracowników, nie można dłużej rządzić tym miastem – mówiła wiceprzewodnicząca Popielarz.
Po proteście związkowcy wyszli na ulice miasta. Przeszli m.in. ulicą 1 Maja, Mickiewicza i Kopernika.
Czego dotyczy spór?
Pracownicy domagają się wzrostu wynagrodzeń o 1,5 tysiąca złotych oraz waloryzacji płac
w zależności od zmiany przeciętnego wynagrodzenia lub wskaźnika inflacji. Rozmowy z olsztyńskim ratuszem nie przyniosły jednak oczekiwanego skutku. Pomimo że pracownicy zmniejszyli swoje oczekiwania do 1,3 tysiąca złotych, zaproponowano im podwyżkę w wysokości 500 zł podzieloną na dwie raty.  Mediacje między stronami sporu zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności i brakiem porozumienia ws. podwyżki wynagrodzeń.

BRAK KOMENTARZY