W Polsce brakuje skoordynowanego systemu ochrony konsumentów

0
202
Etykiety widniejące na produktach mocno zakorzeniły się w świadomości konsumentów

Blisko połowa Polaków nie potrafi wskazać żadnej konkretnej instytucji konsumenckiej. Najczęściej wymieniają Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), na który wskazało 32,8 proc. ankietowanych w badaniu w ramach raportu „Dochodzenie roszczeń konsumenckich w Polsce oraz stan egzekwowania praw w tym obszarze 2025”.

Raport wskazuje również, że trudno jednoznacznie określić, ile instytucji w Polsce składa się na system ochrony konsumentów i brakuje między nimi skoordynowanych działań.

Z raportu, przygotowanego przez Stowarzyszenie Ochrony Konsumentów Aquila, Federację Konsumentów i Stowarzyszenie Euro-Concret we współpracy z Uniwersytetem SWPS i spółką Digital Synergy, wynika, że 69 proc. respondentów (800 osób) zadeklarowało, że w ciągu ostatnich dwóch lat miało do czynienia z przynajmniej jedną problematyczną sytuacją konsumencką. Daje to średnio 3,52 sytuacji na osobę. Najczęściej borykają się z zawyżonymi cenami wyjściowymi (218 odpowiedzi), zniżkami wprowadzającymi w błąd (184), problemami z dostępnością towarów w sklepach online (181) oraz uszkodzonymi przesyłkami (171).

Badanie wykazało, że tylko 60 proc. badanych, którzy doświadczyli problematycznych sytuacji konsumenckich, podjęło w związku z tym działania. 40 proc. wykazuje bierną postawę, kiedy dochodzi do naruszenia ich praw. Najczęstszymi powodami są: brak czasu, niewielka wartość towaru lub usługi i brak wiary w skuteczność działań. Spośród 60 proc. badanych, którzy decydują się zareagować na problematyczne sytuacje konsumenckie, 90 proc. najpierw kontaktuje się ze sprzedawcą. Około połowy wystawia opinie w internecie, 20 proc. zgłasza się do instytucji publicznych, a tylko 10 proc. do organizacji pozarządowych.

– Ze względu na specyfikę organizacji konsumenckiej ma ona przeogromny wachlarz możliwości działania. Jej rola w dzisiejszych realiach nie jest chyba w pełni wykorzystana, a ten potencjał jest przeogromny. Organizacja jest w stanie bardzo elastycznie reagować na różnego rodzaju niepokojące sygnały z rynku, jest ogromnym źródłem wiedzy, również jeżeli chodzi o możliwe rozwiązania konkretnej sytuacji problemowej – wyjaśnia rozmowie z agencją Newseria Małgorzata Miś, prezes Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila.

Zgodnie z definicją określoną w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów organizacje konsumenckie to organizacje społeczne, które działają niezależnie od przedsiębiorców i ich związków. Do ich zadań statutowych należy ochrona konsumentów, a ich kompetencje w świetle polskiego prawa określono w formie katalogu otwartego. Mowa m.in. o przygotowywaniu i upowszechnianiu konsumenckich programów edukacyjnych, prowadzeniu nieodpłatnego poradnictwa konsumenckiego czy też wyrażanie opinii o projektach aktów prawnych i innych dokumentów związanych z prawami oraz interesami konsumentów.

– Jako organizacja konsumencka niestety spotykamy się z całym szeregiem barier. Przede wszystkim jesteśmy postrzegani nie jako kluczowy, strategiczny element systemu ochrony konsumentów, ale bardziej jako jego uzupełnienie. Obecnie organizacje konsumenckie bardzo często „łatają” pewne luki w systemie – mówi prezes Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila.

Autorzy publikacji podkreślają, że trudno jednoznacznie stwierdzić, ile instytucji w Polsce współtworzy system ochrony konsumentów. Sam konsument się w tym gubi i bywa odsyłany między instytucjami. System zdominowany jest przez rzeczników konsumentów i instytucje państwowe. Zdaniem ekspertów administracja państwowa nie wykorzystuje potencjału organizacji konsumenckich, m.in. w obszarze edukacji konsumentów, monitorowania rynku czy udziału w stanowieniu prawa czy pomocy indywidualnej.

BRAK KOMENTARZY