W Olsztynie podpalił przyczepę kempingową, w której spała kobieta

0
138

Kara nawet do 25 lat więzienia grozi 50-letniemu mężczyźnie, który podłożył ogień pod przyczepę kempingową. W przyczepie, która po chwili stanęła w płomieniach, przebywała 33-letnia kobieta, dziś może mówić o wielkim szczęściu.
Do tego niebezpiecznego zdarzenia doszło w ubiegły czwartek w okolicy ul. Poprzecznej w Olsztynie. Służby ratunkowe otrzymały informację o pożarze przyczepy kempingowej usytuowanej w pobliżu budynku mieszkalnego. Do obsługi zdarzenia zadysponowano kilka zastępów straży pożarnej, Policję oraz karetkę pogotowia. Przyczepa kempingowa spłonęła doszczętnie, a w wyniku pożaru uszkodzona została również elewacja sąsiedniego budynku, w którym w chwili zdarzenia przebywało kilkanaście osób – nikomu na szczęście nic się nie stało.

Policjanci pracujący na miejscu pożaru ustalili, że w przyczepie w chwili pożaru znajdowała się 33-letnia kobieta. Poszkodowanej z pomocą jako pierwsi przyszli przypadkowi świadkowie, wywarzyli oni drzwi z płonącej przyczepy i wydostali w bezpieczne miejsce przerażoną kobietę. Również dzięki świadkom, policjanci bardzo szybko zatrzymali i doprowadzili do policyjnego aresztu mężczyznę podejrzewanego o podpalenie.

Na miejscu zdarzenia, przy wyjaśnianiu przyczyn i okoliczności zdarzenia pracowała policyjna grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki, którego zadaniem było zabezpieczenie śladów z miejsca przestępstwa. O zdarzeniu powiadomiono również prokuratora nadzorującego czynności procesowe. Do zbadania przyczyn pożaru powołano także biegłego zakresu pożarnictwa. W wyniku przeprowadzonego śledztwa szybko ustalono, że zarzewie ognia znajdowało się bezpośrednio pod drzwiami wejściowymi prowadzącymi do przyczepy, szybko też ustalono, że działając w ten sposób, sprawca chciał odciąć kobiecie ewentualną drogę ucieczki ze śmiertelnej pułapki.

Podczas tej interwencji bardzo ważna była również rola osób postronnych. Gdy jedni ze świadków pomagali kobiecie w wydostaniu się z potrzasku, drudzy ujęli sprawcę na przystanku autobusowym i przetrzymali go do przyjazdu radiowozu. 50-latek szybko trafił do policyjne celi, a 33-latka ostatecznie wyszła z opresji bez szwanku – nie wymagała pomocy medycznej.

50-latek swoje zachowanie próbował tłumaczyć tym, że podpalenie przyczepy, w której przebywała jego koleżanka, poprzedzone było sprzeczką między nimi. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego czynu, a dowody zebrane i zabezpieczone przez śledczych bezpośrednio na miejscu zdarzenia świadczą o tym, że 50-latek dokładnie wiedział, że w przyczepie znajduje się kobieta i mimo tego faktu postanowił podpalić przyczepę, narażając 33-latkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. Mężczyźnie przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa, za który kodeks karny przewiduje karę od 8 do 25 lat pozbawienia wolności albo dożywotniego więzienia.

BRAK KOMENTARZY