Trwa fatalna seria olsztyńskich siatkarzy. Gdzie szukać przyczyn słabej formy?

0
667
W ataku Wojciech Żaliński fot. archiwalne

Wczoraj Indykpol AZS Olsztyn przegrał z Asseco Resovią Rzeszów. Była to siódma porażka z rzędu olsztyńskiej drużyny.

Mecz pomiędzy AZS-em, a Resovią nie był wybitnym widowiskiem. Gra bardzo falowała, a obie drużyny miały spore problemy z utrzymaniem swojej gry na wysokim poziomie. Po dwóch setach mieliśmy 1:1. Kluczowym momentem meczu był trzeci set. Był on bardzo wyrównany i rozstrzygnął się w końcówce. Tam lepiej zagrali rzeszowianie i to oni wygrali tę partię. W czwartym secie drużyna z Rzeszowa nie miała już większych problemów i ostatecznie wygrała spotkanie 3:1.

Była to już siódma porażka z rzędu olsztyńskiej drużyny. Poprawy gry nie widać i nic nie wskazuje na to, by miało się coś zmienić. Olsztynianie mają problem z kontuzjami, ale również z utrzymaniem stabilnej formy. W ostatnim czasie bardzo słabo prezentuje się Mateusz Mika, który ma problem z przyjęciem, ale również i ze skutecznością ataku. Tak naprawdę każdy siatkarz AZS-u gra poniżej swoich możliwości.

Największym problemem jest kontuzja Jana Hadravy (był już w kadrze podczas spotkania z Resovią). Czeski atakujący był zdecydowanie najlepiej punktującym siatkarzem olsztyńskiej drużyny w tym sezonie. Od momentu jego kontuzji olsztynianie nie wygrali żadnego meczu. Wczoraj na pozycji atakującego, musiał zagrać Wojciech Żaliński, ponieważ Remigiusz Kapica (drugi atakujący), również doznał kontuzji. Żaliński spisał się dobrze, ale reszta drużyny nie dostosowała się do jego poziomu.

W ostatnim czasie olsztyńscy siatkarze mają też problem z odpowiednią motywacją. Gdy napotykają w meczu jakieś problemy i gra przestaje im się układać, to kompletnie sobie z tym nie radzą. Zamiast walczyć do końca, to spuszczają głowy, a to już jest spory problem. Olsztynianie muszą się szybko pozbierać, ponieważ już w sobotę rozegrają kolejne spotkanie. Na wyjeździe zmierzą się z GKS-em Katowice.

BRAK KOMENTARZY