Przysięga Wojsk Obrony Terytorialnej w Braniewie

0
260

63 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej złożyło w Braniewie uroczystą przysięgę. Tak zakończyli 16-dniowe szkolenie podstawowe. Przed nimi 3 lata dalszego szkolenia wojskowego.

W ciągu minionych 16 dni każdy z nich wystrzelał niemal 200 pocisków. Kilkadziesiąt godzin spędzili w terenie, walcząc z własnymi słabościami, ponad 30-stopniowym upałem i gryzącymi komarami. Osiągnęli cel i – jak sami mówią – choć nie było łatwo, to było warto.

Co daje takie szkolenie?

Dla większości żołnierzy to możliwość sprawdzenia siebie. Codzienne pobudki o 5 rano, mundur, ciężkie buty, kamizelka, maska przeciwgazowa, hełm, ważący ponad 4 kilogramy karabin, a do tego ciężki plecak. Z całym tym ekwipunkiem ruszali na kilka godzin w teren. Zmęczenie, rozdrażnienie, ból, łzy. Tego też nie brakowało.

— Było naprawdę ciężko. Na co dzień jestem urzędnikiem, pracuję przy biurku — mówi szer. Agnieszka Adamkiewicz. — Najbardziej we znaki dała nam się pogoda. Przez upały straciliśmy najwięcej sił.

Dla niektórych terytorialsów decyzja o wstąpieniu do wojska była prawdziwym przełomem i zmianą podejścia do życia.

— Postanowiłam całkowicie zmienić swoje życie, po 7 latach zwolniłam się z pracy, teraz zostałam żołnierzem — mówi szer. Monika Zabłotna. — chciałam się sprawdzić, czy dam radę, zwłaszcza pod kątem sprawności fizycznej. Nie było łatwo, ale dałam radę!

Szer. Sebastian Siarnowski chciałby w przyszłości być żołnierzem zawodowym.

— Chcę spełniać się w wojsku i tak służyć Ojczyźnie — mówi szer. Siarnowski. — Dzięki szkoleniu podstawowemu sprawdziłem swoje umiejętności. I jestem gotów, aby wspierać działaniem lokalną społeczność.

Na uroczystość przyjechali do Braniewa bliscy żołnierzy – rodzina, przyjaciele, znajomi.

— Mąż trochę był zdziwiony i mocno zaskoczony moją decyzją, ale bardzo mnie wspierał i kibicował — mówi szer. Zabłotna.

— Do mnie codziennie dzwoniła córka, dopingowała i mówiła, że we mnie wierzy — dodaje szer. Adamkiewicz.

Podczas przysięgi w Braniewie nie zabrakło również innych, bardzo wyjątkowych gości – żołnierzy Armii Krajowej.

— Nie byłoby tradycji naszej brygady, ale i całych Wojsk Obrony Terytorialnej, gdyby nie wspaniała historia, jaką zapisali żołnierze Armii Krajowej — przypomniał płk Mirosław Bryś, dowódca 4 Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej, zwracając się do obecnych żołnierzy AK: kpt. Lucjana Deniziaka, ps. „Orzeł”, mjr. Józefa Rusaka oraz por. Jerzego Kwietniewskiego.

Dowódca brygady zwrócił się także do swoich żołnierzy, zwracając uwagę, że 16-dniowe szkolenie to jedynie wstęp do trzyletniego procesu szkolenia, który jest przed nimi.

— Dzisiaj żołnierze ci zobowiązują się stać na straży naszej Ojczyzny, deklarują swoją gotowość, by nieść pomoc i wspierać lokalną społeczność oraz gwarantować pomoc administracji publicznej w zakresie zarządzania kryzysowego — powiedział płk Mirosław Bryś. — Bądźcie przykładem dla tych, którzy czekają na powołanie. Bądźcie wzorem dla kolegów stojących obok, bądźcie dumą dla narodu polskiego.

Misja WOT

Wojska Obrony Terytorialnej to piąty rodzaj Sił Zbrojnych obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Utworzone zostały 1 stycznia 2017 roku. Na czas wojny głównym zadaniem WOT jest współdziałanie z wojskami operacyjnymi, natomiast w czasie pokoju – wsparcie operacji zarządzania kryzysowego, w tym przeciwdziałanie i usuwanie skutków klęsk żywiołowych.

Misją Wojsk Obrony Terytorialnej jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności. WOT swój potencjał opiera na żołnierzach-ochotnikach. Obecnie liczebność Wojsk Obrony Terytorialnej przekroczyła już 20 tys. żołnierzy.

BRAK KOMENTARZY