Największe projekty infrastrukturalne w Polsce zagrożone. Konieczne ułatwienia w zatrudnianiu cudzoziemców

0
172

Na rynku budowlanym brakuje nawet 150 tys. wykwalifikowanych pracowników. Firmy posiłkują się pracownikami ze Wschodu, ale i ten zasób powoli się wyczerpuje. Sięgają więc po pracowników z coraz odleglejszych państw, walczą o nich coraz wyższymi pensjami i apelują do rządu o zmianę prawa. Chodzi o ułatwienia w pozyskiwaniu pracowników z innych krajów niż Polska czy uzyskiwaniu zezwolenia na pracę dla obcokrajowców bez testu rynku pracy. Bez tego może być trudno zrealizować część inwestycji infrastrukturalnych, w tym te najważniejsze, jak budowa autostrad, modernizacja linii kolejowych czy budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego.

 Brak pracowników jest jednym z głównych problemów, z jakimi boryka się obecnie branża budowlana. Najwięksi wykonawcy obawiają się, że może to spowodować, że niektórych największych projektów infrastrukturalnych w ogóle nie uda się wykonać. Chodzi o budowę autostrad czy dróg szybkiego ruchu, o modernizację linii kolejowych czy potencjalnie projekty związane np. z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jędrzej Puzyński, dyrektor programowy Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

W branży budowlanej obecnie brakuje prawie 150 tys. rąk do pracy. Portal Wielkiebudowanie.pl ocenia bezrobocie w branży na 2,8 proc. Na jednego przyszłego pracownika przypada prawie sto miejsc pracy. Sąfirmy, które z marszu gotowe są zatrudnić kilka tysięcy nowych pracowników. Brakuje kadr niemal we wszystkich obszarach. Choć wynagrodzenia plasują się na najwyższym poziomie od 1989 roku i stale rosną, rąk do pracy wciąż brakuje. To zaś przekłada się na sytuację finansową polskich firm z sektora budowlanego. Portal Wielkiebudowanie.pl podaje, że w 2017 roku 70 proc. budów cierpiało na brak podwykonawców lub miało duże kłopoty z ich pozyskaniem.

 Jeżeli wykonawcy nie są w stanie wykonać prac bez pozyskiwania w sposób nadzwyczajny nowych pracowników, to mogą rosnąć koszty inwestycji. To jest problem dla samych firm, ponieważ bez odpowiednich kadr mogą mieć problem z wykonaniem głównych projektów i kontynuowaniem prac. To koniec końców jest też problem dla społeczeństwa. Jeżeli nie uda się do 2023 roku wykonać projektów, które miały być współfinansowane z funduszy UE, to ryzykujemy, że te środki nam przepadną – przekonuje Jędrzej Puzyński.

Kadry budowlane do tej pory ratowali Ukraińcy i Białorusini. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w 2017 roku wydano ok. 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom. Zdecydowana większość dotyczyła obywateli Ukrainy. W budownictwie, gdzie w ubiegłym roku pracowało ich 214 tys., a wzrost w ciągu roku sięgnął 34 proc., powoli jednak brakuje też Ukraińców, firmy sięgają więc po Hindusów i Nepalczyków, których w Polsce jest coraz więcej. W ciągu roku liczba obywateli Nepalu wzrosła aż sześciokrotnie.

 Jest problem podbierania sobie pracowników przez wykonawców i to nawet nie tylko w Polsce. Zdarza się, że firmy wykonawcze zza granicy wysyłają do Polski swoich ludzi, którzy mają zrekrutować odpowiednią liczbę pracowników do pracy w innym kraju. Z drugiej strony firmy wykonawcze również podejmują szereg działań lobbingowych, które mają uświadomić władzom skalę problemu i przekonać, że należałoby zmienić niektóre kwestie legislacyjne tak, by ułatwić pozyskiwanie pracowników z innych krajów – mówi ekspert ZDG TOR.

W 2030 roku pracodawcy będą mieli problemy z obsadzeniem już co piątego stanowiska pracy, a z 20 mln potrzebnych pracowników pracować będzie około 16 mln osób. Niedobory dotyczą nie tylko pracowników wysoko wykwalifikowanych, lecz także tych o kwalifikacjach podstawowych. Dlatego konieczne są ułatwienia w zatrudnianiu obcokrajowców, nie tylko tych ze Wschodu. Na przykład łatwiejsze sprowadzanie cudzoziemców o potrzebnych w Polsce kwalifikacjach czy uzyskanie w takich przypadkach zezwolenia na pracę dla obcokrajowca bez testu rynku pracy.

– Są też kwestie na poziomie lokalnym, np. osoba zatrudniona zza granicy dostawała zgodę na pracę w ramach jednego regionu i jeżeli wykonawca przenosił się z inwestycją do innego regionu kraju, to musiał ponownie uzyskiwać zgodę na zatrudnienie tego pracownika. Najpierw trzeba sprawdzić, czy są na rynku polskim specjaliści, którzy mogliby spełniać takie oczekiwania i dopiero, kiedy się okaże, że ich nie ma, to jest możliwość zatrudnienia pracownika zza granicy – tłumaczy Jędrzej Puzyński.

Zdaniem eksperta teraz jest odpowiedni moment, żeby zacząć działać. Obecnie zapotrzebowanie na pracowników jest największe, bo ogromna jest też skala inwestycji infrastrukturalnych zaplanowanych na lata 2018–2022.

 Na pewno rządzący dostrzegają ten problem. Nie jest tak, że branża budowlana czy wykonawcy mówią jedno, a potem napotykają ścianę. Wręcz przeciwnie, jest chęć władz wsłuchania się w ich głos i wiem, że już są działania prowadzone, żeby przynajmniej część z tych postulatów firm wykonawczych została spełniona – mówi Jędrzej Puzyński.

Źródło: Newseria

BRAK KOMENTARZY