Kto sfinansuje podwyżkę nauczycieli?

0
192

Ten projekt nowelizacji Karty nauczyciela jest lekceważeniem jednostek samorządu terytorialnego – mówił w Sejmie Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Są środki na podwyżki dla nauczycieli w budżecie państwa – uspokajał w imieniu projektodawców poseł Zbigniew Dolata.

Sejmowe komisje edukacji, nauki i młodzieży oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej na połączonym posiedzeniu jednogłośnie poparły projekt. Pierwsze czytanie odbyło się po niespełna tygodniu od wpłynięcia do Sejmu.

Projekt w głównej mierze realizuje postanowienia porozumienia zawartego w kwietniu z oświatową „Solidarnością”: wprowadza 9,6 proc. podwyżki wynagrodzeń, min. 300 zł dodatku za wychowawstwo, 1000 zł dodatku socjalnego „na start” dla stażystów i skraca ścieżkę awansu zawodowego.

Na czyj koszt?

Dyskusję nad projektem zdominowała kwestia finansowania zaproponowanych zmian.

„Sam kierunek jest słuszny. Co prawda w kwocie zdecydowanie niewystarczającej, ale lepsza taka podwyżka niż żadna. Natomiast pytanie o źródła finansowania. W jakim stopniu ta podwyżka będzie miała odzwierciedlenie w budżecie państwa, a w jakim stopniu cała ta podwyżka jest na koszt samorządów?” – dopytywała posłanka Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna).

„Do tej pory była taka zasada, zresztą ona obowiązuje, że jeżeli zwiększa się zadania samorządu terytorialnego, to zwiększa się subwencja oświatowa” – wskazywała posłanka Krystyna Szumilas (PO).

Jak mówiła, jeżeli nowelizacja wprowadza podwyżkę wynagrodzenia nauczycieli od 1 września, to  elementem tego projektu powinna być zmiana ustawy budżetowej w zakresie podwyższenia kwoty bazowej i podwyższenia subwencji oświatowej.

„Taka nowelizacja ustawy budżetowej do Sejmu nie wpłynęła. Wszystkie te zadania, jeżeli ta ustawa zostanie przyjęta, musiałyby być sfinansowane z dochodów własnych samorządów, bo nie z subwencji oświatowej” – podkreślała.

Kwestię finansowania wprowadzanych rozwiązań podnosili również przedstawiciele samorządów.

„Czytając sam projekt i jego uzasadnienie, nie można doszukać się kosztów wprowadzonych rozwiązań” – alarmował Jarosław Komża ze Związku Powiatów Polskich. Odniósł się do uzasadnienia projektu, w którym wskazuje się na wzrost dochodów własnych jst. „Taki sposób prezentacji danych określa się mianem manipulacji” – ocenił. „Wydatki oświatowe samorządów niewspółmiernie, znacznie szybciej wzrosły niż dochody. Subwencja oświatowa nie wystarcza nawet na finansowanie wynagrodzeń nauczycieli” – przekonywał.

„To jest nasza pierwsza i ostatnia okazja, żeby wypowiedzieć się na temat tej ustawy. Nie było żadnych konsultacji z nami, a my jesteśmy realizatorami. Ta ustawa jest lekceważeniem jednostek samorządu terytorialnego” – ubolewał Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

W jego opinii mamy do czynienia „z sytuacją niebywałą”. „Zdarzało się, że dokładano nam obowiązków, ale przynajmniej była szansa na rekompensatę, nawet jeśli ona była niewystarczająca. Tym razem już bez żadnych skrupułów mówi się o tym, że za wprowadzenie tej regulacji mamy zapłacić z dochodów własnych. Nikt się nawet nie kryguje” – zżymał się.

W odpowiedzi poseł Zbigniew Dolata (PiS), przedstawiciel projektodawców, przytoczył dane w sprawie wzrostu dochodów samorządów. „W roku 2016 dochody własne samorządów to było 107 mld zł, a w roku 2018 – 124 mld zł. (…) Samorządy są również beneficjentami rządów Prawa i Sprawiedliwości, wzrostu gospodarczego, który dzięki tym rządom notujemy – [jest on] bezprecedensowy, pierwszy w Europie, czwarty w świecie. Samorządy naprawdę nie mogą twierdzić, że mają tutaj specjalne problemy” – zaznaczył.

Poseł uspokajał jednak, że środki na wdrażanie podwyżek samorządy będą miały zapewnione. „Są środki na podwyżki dla nauczycieli w budżecie państwa – na podwyżkę 5 proc. zapisane wprost w subwencji oświatowej, natomiast na to zwiększenie podwyżki do 9,6 proc. będą pochodziły z przesunięć budżetowych i proszę się o to nie martwić” – powiedział Zbigniew Dolata. „Za każdym razem, kiedy wprowadzamy jakiś program mówicie, ze środków nie ma, a potem się okazuje, że środki jednak są” – dodał.

Takie zapewnienie złożyła również wiceminister edukacji Marzena Machałek: „W wyniku rozmów z Ministerstwem Finansów mamy uzgodnienia, że nie będzie to nowelizacja budżetu, będą to przesunięcia w budżecie i będzie zwiększona kwota subwencji oświatowej. W ten sposób będzie sfinansowana podwyżka. Jestem upoważniona do tego, żeby takiej odpowiedzi udzielić” – poinformowała.

W uzasadnieniu do nowelizacji jest mowa, że dodatkowy skutek finansowy podwyższenia od 1 września 2019 r. wynagrodzeń nauczycieli zatrudnionych w szkołach i placówkach prowadzonych przez JST będzie uwzględniony „m. in. w zwiększonej kwocie części oświatowej subwencji ogólnej na 2019 r.”, a pieniądze na podwyżkę dla nauczycieli przedszkoli (nieobjętych subwencją) zapewnione są „w ich dochodach własnych, które w ostatnich latach wykazują silną dynamikę wzrostową”.

Sejmowe komisje jednogłośnie poparły projekt.

Bez konsultacji z samorządami

Wcześniej w głosowaniu odrzucony został wniosek posłów opozycji, popierany przez korporacje samorządowe, by projektem zająć się nie w środę, ale 26 czerwca.

„Zgodnie z art. 36 Regulaminu Sejmu organizacje samorządowe mają prawo do 14 dni wyrazić opinię na temat projektów ustaw, które dotyczą bezpośrednio nie tylko spraw samorządowych, ale także co jest niezwykle istotne – wydatków” – argumentował poseł Rafał Grupiński (PO).

Komisje odrzuciły wniosek 26 głosami do 16.

„Jeśli chodzi o zbyt szybkie procedowanie – nie wiem, czy nauczyciele, którzy oczekują, że podwyżka będzie wypłacona od września, skarżyliby się na to” – komentował poseł Zbigniew Dolata.

Źródło: PAP

BRAK KOMENTARZY