Proces twórcy parabanku. Prokurator żąda 15 lat więzienia

0
146
Budynek Sądu Okręgowego w Olsztynie

Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie zakończył się proces Sylwestra S., który stworzył i prowadził firmę parabankową działającą na zasadzie piramidy finansowej. Prokuratura wniosła o skazanie go na 15 lat więzienia i 4 mln zł grzywny oraz obowiązek naprawienia szkody, tj. oddanie ok. 30 mln zł kilkuset pokrzywdzonym.

Prokuratura chce skazania Sylwestra S. na 15 lat więzienia, 4 mln zł grzywny, zwrot kilkuset pokrzywdzonym ich pieniędzy (to ponad 30 mln zł) oraz nałożenia na oskarżonego 10-letniego zakazu pracy w instytucjach finansowych.

W trwającej ponad trzy godziny mowie końcowej prokurator Monika Plichta przekonywała, że S. bezdusznie wykorzystywał niewiedzę ludzi na temat rynków finansowych i sprytnie kusił ich obietnicą zysków. W efekcie oszczędności straciło kilkaset osób, wśród nich policjanci, wykładowcy uniwersyteccy, prawnicy, czy ojciec niepełnosprawnej córki, który chciał zarobić na przyszłość dziecka i chory mężczyzna, który w Remedium trzymał pieniądze na operację. – Wszyscy ci ludzie nie doczekali się zwrotu swoich pieniędzy – mówiła prokurator Plichta.- Czasami społeczeństwo traci czujność, wierzy w możliwość uzyskania szczególnie wysoko oprocentowanych lokat i to stwarza pole do powstania piramidy finansowej – mówiła prokurator.

Przypomniała, że Sylwester S. od 2005 roku prowadził w Olsztynie firmę finansową Remedium (z czasem została ona nazwana “olsztyńskim Amber Gold” – PAP). Firma oferowała klientom lokaty, które w umowach były także nazywane “pożyczkami” udzielanymi na procent przez klientów firmie S. Szeroko reklamowała ona swoje produkty i usługi, m.in. jej szef Sylwester S. w lokalnej gazecie udzielał wywiadów jako “ekspert finansowy”, a w sąsiedztwie wywiadów ze sobą zamieszczał reklamy zachwalanych w tekście produktów.

Na przełomie lata i jesieni 2012 roku firma zaczęła mieć kłopoty z wypłatami pieniędzy – wśród ludzi, którzy wnieśli do Remedium swoje oszczędności wybuchła panika. – Sylwester S. rozmawiał z klientami i pytał, na co im pieniądze, które chcą wypłacić, mówił, że ci, którym potrzeba na leczenie szybciej dostaną oszczędności – przypomniała prokurator.

W efekcie klienci zaczęli informować prokuraturę o działalności Remedium.

Śledztwo w tej sprawie trwało pięć lat, a prokuratura musiała występować o dodatkowe środki na pokrycie bardzo wysokich kosztów opinii biegłych, którzy badali parabankową działalność Remedium. Po otrzymaniu opinii, w 2017 roku, prokuratura uznała, że ma dość dowodów na to, że Sylwester S. stworzył piramidę finansową i wystąpiła o aresztowanie. Sąd przychylił się do tego wniosku i w efekcie S. do dziś jest w areszcie (ponad 4 lata – PAP).

Proces Sylwestra S. rozpoczął się w 2018 rok; w środę, zanim sąd zamknął przewód sądowy, odczytano pisma, które do sądu nadesłali rodzice oskarżonego i jego brat – ksiądz z parafii w archidiecezji lubelskiej. Bliscy S. podnosili, że jego rodzice mają ponad 70 lat i potrzebna jest im pomoc syna. Ksiądz tłumaczył się, że ilość obowiązków w parafii nie pozwala mu na sprawowanie opieki nad rodzicami. Bliscy przekonywali również, że Sylwester S. powinien wyjść z aresztu, by “odbudować więzi z żoną i studiującymi synami”.

Obrońca Sylwestra S. przekonywał z kolei sąd, że jego klient nie powinien mieć procesu karnego; powinien natomiast z każdym z klientów swojej firmy wejść na drogę procesów cywilnych. Jak podkreślał adwokat, blisko 300 świadków w tej sprawie zeznało w sądzie, że wiedziało, że było w placówce parabankowej, a 150 osób powiedziało w sądzie, że wolałoby, by S. nie siedział w więzieniu, tylko pracował, by spłacić pokrzywdzonych.

Sąd odroczył wydanie wyroku.

BRAK KOMENTARZY