Piscy policjanci odnaleźli zaginionego 67-latka, który zabłądził w lesie

0
53

Policjanci wspierani przez strażaków i żołnierzy odnaleźli zaginionego 67-letniego mieszkańca piskiej gminy. Mężczyzna ten w niedzielne południe wyjechał z domu rowerem i nie wrócił. Dopiero następnego dnia udało mu się dodzwonić do rodziny. Powiedział, że zabłądził w lesie, a wokół widzi jedynie jeziora i bagna. Odnalezienie 67-latka nie było łatwe. Zakończyło się jednak sukcesem.

Oficer dyżurny piskiej komendy w niedzielę (31.05.2020) przed północą otrzymał zgłoszenie o zaginięciu 67-letniego mieszkańca piskiej gminy. Z informacji wynikało, że w południe mężczyzna ten wyjechał rowerem w kierunku miejscowości Karwik i do chwili obecnej nie wrócił. Policyjne patrole rozpoczęły poszukiwania zaginionego.

Dopiero następnego dnia 67-latkowi udało się dodzwonić do rodziny, bo wcześniej nie miał zasięgu. Powiedział, że jest gdzieś w lesie. Wokół jest tylko woda i bagna. Opisał krótko którędy jechał rowerem. Dodał też, że po drodze przejeżdżał przez jakiś mały mostek. Informację tą natychmiast wykorzystał oficer dyżurny piskiej komendy. Polecił patrolom udać się w wytypowany obszar lasu, gdzie może przebywać zaginiony. W poszukiwaniach brali też udział żołnierze z Żandarmerii Wojskowej oraz strażacy.

Po kilku godzinach intensywnych poszukiwań policjanci skontaktowali się telefonicznie z zaginionym. Byli z nim stale na łączach. W pewnym momencie 67-latek powiedział funkcjonariuszom przez telefon, że słyszy sygnały radiowozu. Policjanci ustalili, że zaginiony znajduje się na końcu bagnistego półwyspu Kaczerajno, gdzie dostęp był bardzo utrudniony.

W tej sytuacji oficer dyżurny poprosił o wsparcie patrolu wodnego ze straży pożarnej. Strażacy zauważyli 67-latka w miejscu wskazanym przez policjantów. Mężczyzna był cały i zdrowy. Powiedział, że noc spędził w lesie, gdzie zabłądził. Nie mógł wcześniej się skontaktować się z rodziną, bo nie miał w lesie zasięgu.

BRAK KOMENTARZY