Nasila się rosyjska propaganda. „Chodzi o to, by mącić ludziom w głowach”

0
473

Polski rząd ostrzega przed rosyjskimi cyberatakami, ale też zwiększoną dawką rosyjskiej propagandy. Według przedstawicieli polskiego rządu, przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego może dochodzić do cyberataków, należy też spodziewać się intensyfikacji działań propagandowych.

W tym miesiącu Unia Europejska wydała decyzje o blokowaniu rosyjskich mediów, jednak bez problemu w anglo-, a także polskojęzycznym internecie znajdziemy strony propagujące kremlowską wizję świata. Specjaliści podkreślają, że takie działania mogą przynosić efekty.

-Opinia publiczna jest jednak plastyczna, ją da się urobić. Chodzi też o to, by w jakiejś mierze mącić ludziom w głowach. Jest też sporo osób, które szukają alternatywnych źródeł informacji, bo nie wierzą mediom tzw. głównego nurtu i wobec takich ludzi można taką propagandę stosowaćpowiedział politolog profesor UWM Krzysztof Żęgota.

W oczy rzuca się kilka schematów tworzenia wiadomości przez takie serwisy. Po pierwsze, Rosja przedstawiana jest jako globalny gracz, który decyduje o światowym bezpieczeństwie. Oczywiście tu padają sformułowania takie jak na przykład „gwarant stabilności w regionie”.

Nie ma ani słowa o nieuzasadnionej napaści na Ukrainę, choć o walkach w Ukrainie są informacje – i to sporo. Zawsze w takich artykułach pojawiają się natomiast określenia takie, jak „ukraiński reżim” czy „kijowski gang”, są doniesienia o rzekomym zamykaniu ukraińskich poborowych w klatkach czy o zabieraniu im telefonów. To są słowa-klucze, specjalne psychologiczne chwyty, które od razu mają zadziałać na odbiorcę.

– To jest takie sterowanie naszym myśleniem. Propaganda kremlowska zdaje sobie sprawę z uwarunkowań lokalnych i kulturowych. Ktoś, kto w taki bardzo zaawansowany sposób zajmuje się propagowaniem fałszywych informacji, jest też wspomagany przez specjalistów od tego, jak te nasze procesy myślowe zachodzą wskazał doktor Miłosz Babecki z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWM.

Pojawiają się też artykuły o protestach przeciwko pomocy na rzecz Ukrainy, rzekomo organizowanych w Polsce. Są nawet filmiki, na których widać kilka osób stojących z transparentami w dość przypadkowym miejscu. Od razu narzuca się wrażenie, że nie jest to żadna prawdziwa manifestacja. Specjaliści są zdania, że taka propaganda, choć jej ostrze wymierzone jest głównie w obywateli Europy, przy okazji może też służyć Rosji do wpływania na odbiór jej działań przez mieszkańców innych części świata.

-My na Rosję i rosyjską agresję na Ukrainę patrzymy z perspektywy Zachodu i mamy tę zachodnią optykę. Natomiast państwa globalnego Południa, państwa latynoamerykańskie czy afrykańskie, nie postrzegają tego konfliktu w tak jednoznaczny sposób. Postrzegając Stany Zjednoczone jako agresora i jego sojuszników również jako agresorów – dodał profesor Krzysztof Żęgota.

ŹRÓDŁO: Radio Olsztyn

BRAK KOMENTARZY