Forum Kultury z wielkim benefisem Jerzego Hoffmana

0
174

VI Forum Kultury Warmii i Mazur gościło Jerzego Hoffmana. Reżyser obchodził benefis swojej twórczości. 

– To już uznana tradycja, z ludźmi kultury z Warmii, Mazur i Powiśla spotykamy się w takich uroczystych dekoracjach, na czerwonym dywanie po raz szósty – mówi marszałek Gustaw Marek Brzezin. – Rośnie nam też grono artystów, którzy porzucili wielkomiejski zgiełk i zdecydowali się osiąść w naszej przyjaznej krainie. Ten klimat służy twórczości. Wśród nich jest nasz dostojny jubilat – Mistrz Jerzy Hoffman, który zawładnął wyobraźnią Polaków, nie tylko interpretacją Trylogii Sienkiewicza. Wszak stworzył dla nas mnóstwo innych, niezapomnianych filmów.

Reżyser rozpoczął świętowanie od konferencji prasowej, na której towarzyszyli mu ulubieni aktorzy – Ewa Wiśniewska, Irena Karel, Wojciech Malajkat, Jerzy Bończak, Zbigniew Zamachowski.

Do uroczystości dołączył też Artur Żmijewski, Joanna Trzepiecińska i Marcin Kot Bastkowski, ulubiony montażysta Mistrza i szef WAMA Film Festivalu. Było mnóstwo życzeń, wspomnień, anegdot, był koncert muzyki z filmów Hoffmana, była też premiera filmu o reżyserze „Miałem Farta” zrealizowanego przez Bogumiła Osińskiego, dziennikarza, filmoznawcę i szefa Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego.

– Jestem autentycznie wzruszony i autentycznie wdzięczny gospodarzom wydarzenia – mówił Jerzy Hoffman. – Koniec końców nie każdemu z uda się dożyć do dziewięćdziesiątki. A tu, proszę, jestem, świętuję i mam okazję spotkać przyjaciół, których nie widziało się latami, bo nam się ciągle zdaje, że na wszystko jeszcze będzie czas.

Mistrz był wielokrotnie pytany o stosunek do własnej twórczości, do wieloletniego olbrzymiego dorobku.

– Nie ma się co odnosić do twórczości, ma się do niej odnosić publiczność. Jeśli ciągle jeszcze chce się do niej odnosić, chce oglądać moje filmy, to „non omnis moriar”. Mody mijają, tracą na wartości, niezmienne pozostają tylko wielkie ludzkie namiętności: miłość, nienawiść, pożądanie, żądza władzy. Dlatego Szekspir jest nieśmiertelny. Ale tak, ja mam w życiu farta.

BRAK KOMENTARZY