Dla gospodarki regionu utrata tych klientów to strata

0
2260
Jacek Protas poseł na Sejm RP, Przewodniczący Warmińsko-Mazurskiej PO

Przedstawiciele rządu wciąż ogólnikowo wypowiadają się na temat powodów zawieszenia małego ruchu granicznego z Obwodem Kaliningradzkim. Perspektywy jego ponownego uruchomienia są coraz bardziej odległe. – Jeżeli ułatwienia w ruchu nie zostaną przywrócone firmy z terenów przygranicznych mogą stracić w najbliższych pięciu latach nawet 1,5 mld złotych-mówi Jacek Protas poseł na Sejm i szef Platformy Obywatelskiej na Warmii i Mazurach.

Wiadomości Gazeta Warmińska: Czy uważa Pan, że szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży posłużyły jako pretekst do zamknięcia małego ruchu granicznego z Rosją?

Jacek Protas, Poseł na Sejm RP, przewodniczący  Platformy Obywatelskiej RP na Warmii i Mazurach: Tak to chyba należy odebrać. Prawo i Sprawiedliwość od początku było przeciwne małemu ruchowi granicznemu. Lider tej partii w naszym regionie, Jerzy Szmit, wielokrotnie negatywnie wypowiadał się o tym rozwiązaniu, już gdy prowadzone były trudne negocjacje w sprawie wprowadzenia małego ruchu. Nie był to łatwy proces bo, po pierwsze, z Rosjanami w ogóle trudno się negocjuje, po drugie, musieliśmy uzyskać ustępstwa także ze strony Komisji Europejskiej. PiS od początku twierdził, że mały ruch graniczny doprowadzi do rozwoju przestępczości , rozprzestrzenienia się chorób zakaźnych itp. Po czterech latach możemy odpowiedzialnie stwierdzić, że nic takiego nie nastąpiło. Co roku, podczas konferencji z udziałem Instytutu Spraw Zagranicznych, samorządowców i przedstawicieli  Obwodu Kaliningradzkiego, dokonywaliśmy podsumowania i zbieraliśmy wyłącznie pozytywne opinie dotyczące m.in. wpływu małego ruchu wpływu na gospodarkę regionu, kontakty międzyludzkie, czy wymianę kulturalną. Uważam, że z sąsiadami powinno mieć się dobre relacje. Mieszkańcom Warmii i Mazur na pewno na tym zależy. Granica z Obwodem liczy ponad 200 kilometrów i bezpośrednio oddziałuje na życie mieszkańców kilkunastu miast. Stanowisko lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości jest dla mnie niezrozumiałe. Mam na myśli ministra Jerzego Szmita i wojewodę, którzy twierdzą, że nic złego się nie stało. To zadziwiająca opinia. Wstrzymanie małego ruchu granicznego będzie miało bezpośrednie, negatywne skutki gospodarcze dla naszego regionu. Może w skali kraju nie będzie to tak odczuwalne, ale dla powiatów województwa warmińsko-mazurskiego, już tak. Trzeba powiedzieć jasno, że PiS działa na ich szkodę. Upraszczanie sprawy i mówienie tylko o walce z przemytem jest bardzo krzywdzące dla mieszkańców przygranicznych terenów. Wszyscy dokładnie wiemy, że nie istnieje przemyt na wielką skalę. Jeżeli nawet ktoś pojedzie i zatankuje taniej paliwo, to nic złego się nie dzieje. Na granicach z Niemcami , Czechami i Słowacją handel przygraniczny to normalne zjawisko. Jeśli jakiś towar u sąsiada jest tańszy, to się tam jedzie i go kupuje. Milion mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego stanowi ogromne zaplecze dla ożywienia naszego handlu i usług . Rosjanie nie tylko przyjeżdżają do nas kupować lepszą i tańszą żywność, ale korzystają z różnego rodzaju usług, począwszy od dentysty, skończywszy na fryzjerze. Przykład Lidzbarka Warmińskiego pokazuje , że Rosjanie przyjeżdżają do nas na kilka godzin, czyli na krótkie wypady weekendowe , ale i na dłuższe turnusy wypoczynkowe. Dla naszej gospodarki utrata tych klientów to olbrzymia strata. Tłumaczenie się względami bezpieczeństwa jest kuriozalne dlatego, że odprawa graniczna obywatela z pozwoleniem MRG niczym nie różni się od odprawy obywatela z wizą w paszporcie.

– Być może  nie chodzi o walkę z pospolitą przestępczością. Nasze stosunki z Rosją nie są najlepsze. Zmniejsza się poziom bezpieczeństwa w Europie. Mówiąc o sytuacji w Europie, patrzymy na to, co dzieje się na Krymie i w Donbasie. Być może rząd polski dysponuje jakąś wiedzą, której nie ma przeciętny obywatel , o realnym zagrożeniu ze strony Rosji?

– Sytuacja jest skomplikowana od co najmniej kilku lat. Mieszkańcy Warmii i Mazur wiedzą o tym bardzo dobrze, że w żadnym wypadku zaostrzenie stosunków polsko- rosyjskich  nie wpłynęło na poziom napięcia na linii Obwód Kaliningradzki nasze województwo. Wstrzymanie małego ruchu granicznego jest dzisiaj odbierane przez Rosjan jako gest nieprzyjazny. Zwykli mieszkańcy Obwodu Kaliningradzkiego nie potrafią tego zrozumieć. Dla władz na Kremlu to woda na młyn. Propaganda rosyjska udowadnia swoim obywatelom, że to Polacy są winni zaostrzaniu wzajemnych stosunków. Minister Waszczykowski wpisuje się w politykę Putina. Retoryka Rosjan dociera do Niemców, czy do Francuzów. Mamy wynegocjowany , ale jeszcze niepodpisany program Polska- Rosja , na którego realizację Unia Europejska, Polska i Rosja przeznaczyły 62 mln euro. W chwili, gdy Polska podkręca konflikt z Rosją w sprawie małego ruchu granicznego, mam wielkie wątpliwości, czy ten program w ogóle ruszy. Przypominam, że już jest opóźniony. Założono w nim realizację wielu inwestycji, które z braku pieniędzy mogę w ogóle nie powstać.  Priorytetem jest budowa nowego mostu w Bartoszycach. Jeżeli program nie ruszy, mostu nie będzie. Nie tak dawno wystąpiłem z inicjatywą do naszych samorządów i Ministra Sportu, aby wspólnie rozpocząć akcję promocyjną Warmii i Mazur przed Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej , które odbędą się m.in. w Kaliningradzie w 2018 roku. Uważam, że moglibyśmy stanowić naturalne zaplecze hotelowe i rekreacyjne dla kibiców Mundialu. Obwód Kaliningradzki ma mniej do zaoferowania przybyszom z Europy Zachodniej. Jeżeli udałby nam się  te walory wypromować, to  kibice przyjadą także do nas. Nieprzyjazne gesty wobec Rosjan nie sprzyjają temu, aby właśnie tak się stało.

– Wróćmy do kwestii bezpieczeństwa. Nie zapominajmy o tym, że Obwód Kaliningradzki jest strefą militarną. W tej chwili stacjonuje w nim , według niektórych obliczeń, nawet do 400 tysięcy żołnierzy.

 – Absolutnie w to nie wierzę. Czasy, kiedy Obwód Kaliningradzki był nafaszerowany wojskiem, mamy dawno poza sobą. Wystarczy tam pojechać i samemu zobaczyć. Było tam kiedyś kilka lotnisk, zostało jedno. Na wybrzeżu niszczeje sprzęt desantowy. To wszystko wskazuje na to , w jakim stanie jest armia rosyjska w Obwodzie Kaliningradzkim. Nie wiem, ile stacjonuje tam w tej chwili wojska, ale nie ma to najmniejszego związku z małym ruchem granicznym. Jeżeli Putin ma wrogie zamiary wobec naszego kraju i NATO, to dowiemy się o tym, czy będzie mały ruch, czy go nie będzie. Polski rząd doskonale o tym wie.  Posłowie pytają rządzących , jakie realne przesłanki zadecydowały o tym, że mały ruch graniczny został wstrzymany. Na razie ministrowie wypowiadają się w mediach w sposób nieskoordynowany. Każdy mówi co innego. Najważniejszym, kuriozalnym  argumentem ministra Szmita jest to, że nie możemy budować rozwoju gospodarczego Warmii i Mazur w oparciu o przemyt – utożsamiany jako mały ruch graniczny. Nie jest to ani prawdziwy, ani rozsądny argument. Uważam, że w ten sposób rząd lekceważy mieszkańców Warmii i Mazur. Mamy peryferyjne położenie, dlatego trudniej nam się żyje. Trudniej jest rozruszać gospodarkę z dala od szlaków komunikacyjnych, centrów przemysłowych, od Europy. Wynegocjowaliśmy mały ruch graniczny, żeby chociaż trochę zniwelować tę peryferyjność i bariery z nią związane.

– Argumentem rządu może być to, że cztery lata temu nie było małego ruchu granicznego, a mimo to ludzie jakoś tu żyli i radzili sobie.

– Dwadzieścia lat temu też „jakoś” żyliśmy, chociaż granica w ogóle była zamknięta. Normalne jest, że chcemy żyć coraz lepiej.  Wystarczy sprawdzić, jakie cztery lata temu mieliśmy bezrobocie, a jak to wygląda teraz. Można też porównać ówczesny i obecny dochód na mieszkańca. Kiedy się rozejrzymy, widać wiele nowych hoteli, restauracji, obiektów rekreacyjnych i sklepów. To także skutek małego ruchu z Obwodem.

– Czy za krytyką poczynań rządu idą jakieś konkretne działania?

Natychmiast, kiedy okazało się, że został odwieszony mały ruch graniczny z Ukrainą, a z Rosją nie, wysłałem w tej sprawie interpelację do pani premier. Pomagałem grupie mieszkańców w przygotowaniu petycji za przywróceniem małego ruchu granicznego. Powstał specjalny komitet, którego celem jest zebranie pod nią jak największej liczby podpisów. W najbliższym czasie będą się odbywały spotkania i  zbierane będą podpisy we wszystkich powiatach, objętych małym ruchem granicznym. Apeluję o składanie swoich podpisów, aby było ich jak najwięcej, kiedy dotrą już  do pani premier.

– Czy w tej sprawie istnieje jakaś współpraca z samorządami województwa pomorskiego?

– Jak najbardziej. Działamy w porozumieniu. Tam również mieszkańcy są zbulwersowani i zaniepokojeni. Trzeba jednak powiedzieć uczciwie, że mały ruch graniczny jest korzystny przede wszystkim dla mieszkańców kilku powiatów naszego województwa. Pomorze, a przede wszystkim Trójmiasto, sobie poradzi. Natomiast nasze powiaty są w gorszej sytuacji gospodarczej. Musimy bronić miejsc pracy w handlu i usługach oraz interesu naszych firm.

BRAK KOMENTARZY