Branża transportowa zmaga się z niedoborem kierowców

0
281
S16 czeka na wybór wariantu przebiegu drogi

Niedobór kierowców jest obecnie jednym z największych problemów rynku TSL (transport, spedycja, logistyka). Stopa nieobsadzonych miejsc pracy w tym sektorze jest o 44 proc. wyższa niż średnia dla całej polskiej gospodarki. Zawód kierowcy się starzeje, a młodzi ludzie coraz rzadziej chcą wiązać z nim swoją przyszłość ze względu na m.in. wysokie koszty osobiste. Firmy mogą ich zachęcić m.in. poprzez nowe technologie i szkolenia.

– Firmy ostrożnie planują zatrudnienie przede wszystkim ze względu na sytuację makroekonomiczną. Jest to najważniejszy czynnik, wpływający również na to, że pracownicy boją się utraty pracy. Sytuacja globalna związana z konfliktem zbrojnym, który bardzo mocno wpływa na branżę transportową, nasila te emocje – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Adrian Wilisz, dyrektor operacyjny w Omega Transport. – Koszty zatrudnienia w branży TSL od momentu wprowadzenia Pakietu Mobilności bardzo mocno na nią oddziałują. Każdorazowa zmiana przeciętnego wynagrodzenia powoduje ogromny skok kosztów z perspektywy dużych przedsiębiorstw.

Raport wskazuje, że w 2024 roku w Unii Europejskiej pozostawało nieobsadzonych ponad 426 tys. stanowisk kierowców samochodów ciężarowych, a liczba ta ma się niemal podwoić do 2028 roku.

 Niedobór kierowców na rynku TSL jest ogromny. Spowodowany jest w większości brakiem napływu młodych osób do tego zawodu, jak również brakiem kształcenia w zawodzie kierowca zawodowy – mówi Adrian Wilisz.

Jak wynika z badań , 94 proc. firm transportowych deklaruje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy często (34 proc.) lub bardzo często, praktycznie przez cały czas (60 proc.) odczuwała problem niedoboru pracowników. Tylko 6 proc. spotykało się z tymi trudnościami sporadycznie.

Część przedsiębiorców wskazuje, że średnia wieku kierowców to już 50+. Podkreślają także, że wyczerpują się dotychczasowe kanały pozyskiwania nowych pracowników. Ukraińscy kierowcy są dziś mniej dostępni niż przed wojną, a rekrutację pracowników z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej utrudniają bariery językowe, formalne i kulturowe. Sytuacja kadrowa w transporcie ciężkim już dawno przestała być chwilowym problemem rekrutacyjnym. Ma on charakter długoterminowy i wynika jednocześnie z demografii, zmian społecznych oraz transformacji oczekiwań wobec pracy.

Raport wskazuje, że dla młodych osób problemem są koszty prywatne związane z zawodem kierowcy, czyli niedogodności w postaci długich nieobecności w domu czy niekomfortowych warunków pracy. Branża zaczyna więc konkurować o pracowników nie tylko wynagrodzeniem. Pieniądze pozostają ważnym warunkiem rekrutacji i retencji (60 proc.), ale rośnie świadomość, że utrzymanie kierowców wymaga dziś szerszego pakietu: inwestycji w komfort pracy (49 proc.), elastyczne grafiki pracy (43 proc.), benefity pozapłacowe (26 proc.) czy szkolenia i rozwój. Ten ostatni czynnik związany jest z transformacją sektora, który mocno inwestuje w zaawansowane systemy wspomagające jazdę, telematykę czy adaptacyjne tempomaty.

 ŹRÓDŁO: Newseria

BRAK KOMENTARZY